Cała ciąża
przemijała bez żadnych powikłań
1 lutego
urodził się Erick ( na nazwisko ma Kaulitz po ojcu )
Wtedy Bill
stał się jakiś nieobecny. Przestał zwracać na mnie uwagę , już go
nieobchodziłam i jego synek też nie . Bill wolał być wolny tak jak chłopaki w
jego wieku.
********************************************************
Gdy moje
dziecko miało pierwsze urodzinki , nawet nie raczył wziąć go na ręcę, nic był
taki pusty . Coprawda mieliśmy wciąż jeden pokój ale żadko ze sobą
rozawialiśmy.
Tego dnia
wieczorem ojciec pokłucił się z Simone , kupił dom w Polsce i nazajutrz
mieliśmy jechać i skończyć te 2 związki (mianowicie jego i Simone oraz mój i
Billa) . Spokowałam się bo nic innego nie przychodziło mi namyśl ..może to i dobrze.
Nazajutrz
rano walizki były gotowe , dopakowywaliśmy jeszcze tylko drobiazgi. Dziecko
dałam Tomowi , w odróżnieniu od brata on zajmował się Erickiem i czuł się odpowiedzialny.Pomijając
ten fakt Erick go bardzo lubił.
Tom mówił do
dziecka ale chłopiec go nie słucham wciąż błądził spojżeniem za matką, która co
rusz nosiła jakieś ciekawe przedmioty w rękach.
-Mama- krzyczał
ze łzami w oczach
-Mama się
pakuje – odpowiedział Tom .
Przystanełam
na progu domu tak aby nikt mnie nie widział i przyglądałam się jak Tom uspokaja
chłopca.
-Dzidzi nie
płakuniaj, mama jest zajęta
-Mama - nie
dawał za wygraną
-Ale mamy
nie ma – tłumaczył dziecku czule i cierpliwie
-Mama !
-Erick , nie
ma mamy – mówił ciepło i wpatrywał się w chłopczyka
-Tata –
bąkną chłopiec wyciągając rączki do Billa.
Wszystkich nas zatkało . Bill spojżał na synka a potem lekko wyciągną ręce w strone brata
Wszystkich nas zatkało . Bill spojżał na synka a potem lekko wyciągną ręce w strone brata
-Mogę ? –
spytał
-Jasne , to
twój syn – powiedział Tom , podając dziecko bratu . Malec mocno wtulił się w
ojca
-Hej bo mnie
udusisz – powiedział Billi
Tom wszedł
na schody i zobaczył że gapie się na całe zajście
-Czy widzisz
to co ja – niedowierzał
-Nom i aż mi
słabo hehe
-Lar jedziemy
- usłyszałam głos ojca , zszedł i gdy zobaczył u kogo jest dziecko to aż
wywalił gały.
-Teraz ty
prowadzisz – powiedział gdy już się opanował , podając mi kluczyki
-ale tato….
-Żadnego ale
-Wszyscy
zginiemy – usłyszałam rozpaczliwy i
lekko naciągany krzyk mojego synka a Bill niespodziewanie buchną śmiechem
-Tak właśnie
nawet on to wie – bałam się
-Nic z tego,
prowadzisz i koniec – warkną ojciec biorąc Ericka od Billa
Wsiedliśmy i
w ciszy pojechaliśmy do nowego domciu. Tam Erick miał swój pokoik, Zdążyłam już
wszystko poukładać , gdy na chate wbił się Alan (mój rodzony brat, był kilka
lat w poprawczaku, wszyscy myśleliśmy że nieżyje jaka niespodzianka wrócił do
nas i Erick od razu go polubił) i
zaczeli z Erickiem zabawę.
W tym czasie u Billa
Ej chłopaki
jedziemy na wywiad – krzykną David Jost
(menager Tokio Hotel )
Wszyscy
wsiedli.
Po wywiadzie
wszyscy wrócili do domu.
Bill jak
zwykle wszedł do pokoju , gdzie jego żeczywistością był uśmiech Lairy albo
krzyki Ericka. Teraz ich nie było , w domu było tak cicho. Odwrócił się chciał
zobaczyć w fotelu ojca Lairy czytającego gazetę i nic , było cicho jak nigdy.
Jeszcze raz spojżał na pokój w którym mieszkał razem z Lairą , nie brał jej za
dziewczynę lecz współlokatorkę pomiędzy nimi coś się zepsuło rok temu jak w
szpitalu tuliła do siebie nowonarodzone dziecko , Ericka. Erick…… jego też
brakowało w tym pokoju.
Po policzku
Billa spłyneła jedna samotna łza. Niechciał robić z siebie mięczaka a więc szybko
ją otarł i zszedł do kuchni.
W kuchni
panowała nie miła atmosfera, jego mama płakała po stracie męża a Tom jakoś
dziewnie się zachowywał , był taki jakby przymulony.
W pewnym
momencie dostał sms . Po oczytaniu rozchmurzył się i wybiegł przed dom. Bill
chąc sprawdzić co tak cieszy brata polazł za nim.
Przed domem
ujżał Dominika.
-Cześć-
uśmiechną się Tom- coś ty taki przymulony
-Mam złe
wieśći:
Lar ma ponoć
niedługo trafić do psychiatryka , niedziwie się że niewytrzymuje psychicznie.
Jej mały syneczek spadł ze schodów ,byli w Polsce. Dostał tak silnych obrażeń
że musieli go przewieść do szpitala w Hamburgu. Jego życie jest zagrożone,
wciąż jest w śpiączce. Ojciec Lar kupił tam dom aby być bliżej. Lar cały czas
była przy dziecku ale teraz jest z nią coraz gorzej.
Tom przestał
się usiechać – ale jak to ?
-Przykro ,
uznałem że powinniście wiedzieć , musze iść pa.
Bill
zrozumiał , do czego doszło, tak bardzo kochał Lairę i synka uświadomił to
sobie dopiero wtedy gdy coś im zagrażało i kiedy doszło do tragedii.
Erick zawsze taki wesoły i wygadany. Czy już
nigdy miał nie usłyszeć jego śmiechu, jego słodkiego gaworzenia. Przypomiał
sobie wydarzenia z przed kilku dni jak Laira się pakowała , wtedy chłopiec
powiedział jedno słowo najważniejsze na świecie ,, TATA”.
Bill
przestał się zastanawiać , wsiadł do samochodu i pojechał do Hamburga
Po długiej
wyczerpującej jeżdzie , prawie że wbiegł do szpitala. Już chciał pytać w jakiej
Sali jest jego synek, gdy nagle zobaczył ojczyma
( tudzież ojca
Lairy)
-2 piętro
sala 114, a tu masz klucze ul. Schwarzstrasse trzeci dom po lewej – powiedział
mężczyzna patrząc na Billa
-Dziękuje –
szepną chłopak – i…. przepraszam
Potem
poszedł do synka, chłopiec leżał nieruchomo a przy życiu utrzymywała go maszyna.
Delikatnie głaskał go ma małej ślicznej
rączce . Zaczął płakać ( tak płakać) biedne maleńswo przecież gdyby kochał Lar
i jego tak jak trzeba to nie musieli by wyjeżdżać i nie było by go tu.
Postanowił
pójść do Lar , w drzwiach mineli się z Tomem krzyżując znaczące spojżenia.
Wszedł do
domu , było cicho i ciemno , wszedł po schodach na góre , wbił się do
pierwszego lepszego pokoju i zobaczył granice cierpienia.
Laira była
załamana , siedziała po ciemku na łóżku z nogami podkulonymi do piersi i trzesła
się, raczej nie z zimna bardziej ze strachu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz