sobota, 31 maja 2014

Część 4 Nieszczęścia chodzą parami :(

Cała ciąża przemijała bez żadnych powikłań
1 lutego urodził się Erick ( na nazwisko ma Kaulitz po ojcu )
Wtedy Bill stał się jakiś nieobecny. Przestał zwracać na mnie uwagę , już go nieobchodziłam i jego synek też nie . Bill wolał być wolny tak jak chłopaki w jego wieku.
********************************************************
Gdy moje dziecko miało pierwsze urodzinki , nawet nie raczył wziąć go na ręcę, nic był taki pusty . Coprawda mieliśmy wciąż jeden pokój ale żadko ze sobą rozawialiśmy.
Tego dnia wieczorem ojciec pokłucił się z Simone , kupił dom w Polsce i nazajutrz mieliśmy jechać i skończyć te 2 związki (mianowicie jego i Simone oraz mój i Billa) . Spokowałam się bo nic innego nie przychodziło mi namyśl ..może to i dobrze. 
Nazajutrz rano walizki były gotowe , dopakowywaliśmy jeszcze tylko drobiazgi. Dziecko dałam Tomowi , w odróżnieniu od brata on zajmował się Erickiem i czuł się odpowiedzialny.Pomijając ten fakt Erick go bardzo lubił.
Tom mówił do dziecka ale chłopiec go nie słucham wciąż błądził spojżeniem za matką, która co rusz nosiła jakieś ciekawe przedmioty w rękach.
-Mama- krzyczał ze łzami w oczach
-Mama się pakuje – odpowiedział Tom .
Przystanełam na progu domu tak aby nikt mnie nie widział i przyglądałam się jak Tom uspokaja chłopca.
-Dzidzi nie płakuniaj, mama jest zajęta
-Mama - nie dawał za wygraną
-Ale mamy nie ma – tłumaczył dziecku czule i cierpliwie
-Mama !
-Erick , nie ma mamy – mówił ciepło i wpatrywał się w chłopczyka
-Tata – bąkną chłopiec wyciągając rączki do Billa.
Wszystkich nas zatkało . Bill spojżał na synka a potem lekko wyciągną ręce w strone brata
-Mogę ? – spytał
-Jasne , to twój syn – powiedział Tom , podając dziecko bratu . Malec mocno wtulił się w ojca
-Hej bo mnie udusisz – powiedział Billi
Tom wszedł na schody i zobaczył że gapie się na całe zajście
-Czy widzisz to co ja – niedowierzał
-Nom i aż mi słabo hehe
-Lar jedziemy - usłyszałam głos ojca , zszedł i gdy zobaczył u kogo jest dziecko to aż wywalił gały.
-Teraz ty prowadzisz – powiedział gdy już się opanował , podając mi kluczyki
-ale tato….
-Żadnego ale
-Wszyscy zginiemy – usłyszałam rozpaczliwy  i lekko naciągany krzyk mojego synka a Bill niespodziewanie buchną śmiechem
-Tak właśnie nawet on to wie – bałam się
-Nic z tego, prowadzisz i koniec – warkną ojciec biorąc Ericka od Billa
Wsiedliśmy i w ciszy pojechaliśmy do nowego domciu. Tam Erick miał swój pokoik, Zdążyłam już wszystko poukładać , gdy na chate wbił się Alan (mój rodzony brat, był kilka lat w poprawczaku, wszyscy myśleliśmy że nieżyje jaka niespodzianka wrócił do nas i Erick od razu go polubił)  i zaczeli z Erickiem zabawę.
W tym czasie u Billa
Ej chłopaki jedziemy na wywiad – krzykną  David Jost (menager Tokio Hotel )
Wszyscy wsiedli.
Po wywiadzie wszyscy wrócili do domu.
Bill jak zwykle wszedł do pokoju , gdzie jego żeczywistością był uśmiech Lairy albo krzyki Ericka. Teraz ich nie było , w domu było tak cicho. Odwrócił się chciał zobaczyć w fotelu ojca Lairy czytającego gazetę i nic , było cicho jak nigdy. Jeszcze raz spojżał na pokój w którym mieszkał razem z Lairą , nie brał jej za dziewczynę lecz współlokatorkę pomiędzy nimi coś się zepsuło rok temu jak w szpitalu tuliła do siebie nowonarodzone dziecko , Ericka. Erick…… jego też brakowało w tym pokoju.
Po policzku Billa spłyneła jedna samotna łza. Niechciał robić z siebie mięczaka a więc szybko ją otarł i zszedł do kuchni.
W kuchni panowała nie miła atmosfera, jego mama płakała po stracie męża a Tom jakoś dziewnie się zachowywał , był taki jakby przymulony.
W pewnym momencie dostał sms . Po oczytaniu rozchmurzył się i wybiegł przed dom. Bill chąc sprawdzić co tak cieszy brata polazł za nim.
Przed domem ujżał Dominika.
-Cześć- uśmiechną się Tom- coś ty taki przymulony
-Mam złe wieśći:
Lar ma ponoć niedługo trafić do psychiatryka , niedziwie się że niewytrzymuje psychicznie. Jej mały syneczek spadł ze schodów ,byli w Polsce. Dostał tak silnych obrażeń że musieli go przewieść do szpitala w Hamburgu. Jego życie jest zagrożone, wciąż jest w śpiączce. Ojciec Lar kupił tam dom aby być bliżej. Lar cały czas była przy dziecku ale teraz jest z nią coraz gorzej.
Tom przestał się usiechać – ale jak to ?
-Przykro , uznałem że powinniście wiedzieć , musze iść pa.
Bill zrozumiał , do czego doszło, tak bardzo kochał Lairę i synka uświadomił to sobie dopiero wtedy gdy coś im zagrażało i kiedy doszło do tragedii.
 Erick zawsze taki wesoły i wygadany. Czy już nigdy miał nie usłyszeć jego śmiechu, jego słodkiego gaworzenia. Przypomiał sobie wydarzenia z przed kilku dni jak Laira się pakowała , wtedy chłopiec powiedział jedno słowo najważniejsze na świecie ,, TATA”.
Bill przestał się zastanawiać , wsiadł do samochodu i pojechał do Hamburga
Po długiej wyczerpującej jeżdzie , prawie że wbiegł do szpitala. Już chciał pytać w jakiej Sali jest jego synek, gdy nagle zobaczył ojczyma
( tudzież ojca Lairy)
-2 piętro sala 114, a tu masz klucze ul. Schwarzstrasse trzeci dom po lewej – powiedział mężczyzna patrząc na Billa
-Dziękuje – szepną chłopak – i…. przepraszam
Potem poszedł do synka, chłopiec leżał nieruchomo a przy życiu utrzymywała go maszyna.  Delikatnie głaskał go ma małej ślicznej rączce . Zaczął płakać ( tak płakać) biedne maleńswo przecież gdyby kochał Lar i jego tak jak trzeba to nie musieli by wyjeżdżać i nie było by go tu.
Postanowił pójść do Lar , w drzwiach mineli się z Tomem krzyżując znaczące spojżenia.
Wszedł do domu , było cicho i ciemno , wszedł po schodach na góre , wbił się do pierwszego lepszego pokoju i zobaczył granice cierpienia.

Laira była załamana , siedziała po ciemku na łóżku z nogami podkulonymi do piersi i trzesła się, raczej nie z zimna bardziej ze strachu...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz